KategorieFilozofiaPrzemyśleniaSocjologia

Sprzeciwianie się nienawiści

Pierwotnie ten wpis miał rozpocząć się krótkim omówieniem tego jak politycznie umotywowane graffiti jest formą oporu społecznego znaną jeszcze z czasów starożytnych. Jednak po ostatnich wydarzeniach wydało mi się to zbyt miałkie. Od gromkiego potępienia używania tęczowych flag do „znieważania pomników”, jakie padło ze strony polskiej prawicy, centro-prawicy i wszelkiej maści liberałów, w ciągu dni przeszliśmy do sytuacji, w której policja brutalnie zatrzymuje uczestników spontanicznego zgromadzenia w obronie praw osób LGBT+.

Pewnie powinienem się tego spodziewać, bo niestety szliśmy w tym kierunku już od jakiegoś czasu, ale ta eskalacja nienawiści była dla mnie niemałym szokiem. Mimo że problem ten nie dotyka mnie bezpośrednio – jako biały heteroseksualny cis mężczyzna (patrz PS) nie doświadczyłem nigdy żadnych prześladowań – nie mogę go po prostu przemilczeć. Bierność grupy uprzywilejowanej jest świadomym stanowiskiem politycznym. Przyznaję, że publiczny aktywizm polityczny i branie udziału w demonstracjach to nie mój żywioł. Dlatego chciałbym zająć się tym, co potrafię robić: pisaniem i filozofią (są też inne metody wsparcia, patrz PS2).  

Pomimo jawnych niesprawiedliwości jakie spotkały aktywistów i prześladowań jakich doznały osoby LGBT+ dyskurs publiczny nadal w dużej mierze obraca się wokół symetrystycznych argumentów pokroju „powinni byli demonstrować pokojowo” lub „przemoc to przemoc, jedna i druga strona jest siebie warta” (ale patrz PS3). Chciałbym, żebyście wspólnie ze mną zastanowili się, czy rzeczywiście każda przemoc jest dokładnie taka sama i czy istnieją sytuacje, w których przemoc może być uzasadniona.

Żeby w ogóle móc prowadzić choćby marginalnie konstruktywną dyskusję na ten temat trzeba zacząć od definicji przemocy. Ponieważ z punktu widzenia filozofii potrafi to być niezwykle grząski temat i wśród filozofów brak jednej powszechnie przyjmowanej definicji (w tym temacie polecam wykład Judith Butler), będę poruszał się na nieco niższym poziomie abstrakcji, głównie odnosząc się do siatki pojęciowej socjologii.

Zacznijmy jednak od tego jak potocznie rozumie się przemoc. Zwykle jest to jakiegoś rodzaju celowy, fizyczny atak na drugą osobę. Problem z tą definicją jest dość oczywisty: jest zdecydowania zbyt wąska i nie obejmuje form przemocy innych niż przemoc fizyczna. Nie mówi nam też nic o źródle przemocy i jej konsekwencjach. Przyjrzyjmy się zatem czemuś bardziej kompleksowemu. Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przemocą jest

Intencjonalne działanie polegające na użyciu siły fizycznej lub władzy, rzeczywiste lub jedynie poprzez groźby, przeciwko sobie, innym osobom lub przeciwko grupie lub społeczności, które prowadzi do obrażeń ciała, śmierci, cierpienia psychicznego i emocjonalnego, wad rozwojowych lub niedostatku bądź wiąże się z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia takich skutków (moje tłumaczenie).

Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z bardziej konkretnym pojęciem o znacznie szerszym zakresie znaczeniowym niż wspomniane wcześniej potoczne rozumienie przemocy. Wymaga ono jedynie pewnego uzupełnienia: na podstawie innych społeczno-prawnych definicji przemocy należy do powyższej definicji dodać stwierdzenie, że przemoc może także przyjąć formę intencjonalnego zaniechania – na przykład poprzez odmówienie pomocy osobie należącej do grupy prześladowanej.  

Skoro mamy już pewne dość jasno wyznaczone ramy, wewnątrz których możemy się poruszać, spróbujmy wyjść poza nie, przyglądając się uważnie mijanym elementom. Jest to podstawowe zajęcie każdego filozofa – pod tym względem filozofia jest jak inżynieria, a analiza pojęcia jak rozkładanie jakiegoś urządzenia na części i składanie go z powrotem w całość. W tej definicji warto zwrócić szczególną uwagę na dwie rzeczy. Pierwszą jest odrzucenie kulturowego pojmowania przemocy i skupienie przede wszystkim na jej skutkach. Zgodnie z definicją WHO nie ma znaczenia to, że bicie żony może być przez niektórych uznawane za filar kultury, jak to pośrednio argumentowano przy okazji próby przepchnięcia ustawy nieuznającej jednorazowej przemocy jako przemocy w rodzinie.   

Drugą istotną rzeczą w powyższej definicji przemocy to w jaki sposób określono zostało źródło przemocy. Może nim być nie tylko fizyczne działanie, ale także władza, czyli zinstytucjonalizowana przewaga sił pomiędzy sprawcą przemocy a ofiarą. W literaturze socjologicznej taki rodzaj przemocy niekiedy określa się mianem „przemocy symbolicznej”. W kontekście przemocy symbolicznej trzeba jednak dodać, że chociaż jej wymiar jest bardziej abstrakcyjny niż w przypadku przemocy fizycznej, to przemoc ta nadal odnosi się do konkretnych osób lub grup osób w sposób bezpośredni. W mediach w ostatnim czasie można zaobserwować próby rozcieńczania pojęcia przemocy i kwalifikowanie nawet umieszczenia tęczowych flag na pomnikach jako jakiś rodzaj symbolicznej przemocy wobec osób, które żywią uczucia religijne lub patriotyczne.

Jest to zbyt daleko idące rozszerzenie definicji przemocy, bo obejmuje działania na ideologii, którą bez wątpienia każda religia jest, nie dotykające ludzi bezpośrednio. Bardzo łatwo sprowadzić taką definicję do absurdu – czy każde działanie postrzegane jako atak na ideologię mamy zatem traktować jako przemoc? A co w takim wypadku z krytyką polityki państwa? To nie jest jakiś wydumany argument – w otwarcie autorytarnych państwach jakakolwiek forma oporu społecznego czy krytyki jest w dyskursie publicznym traktowana jako przemoc. Jako przykład można tu podać manifestacje chińskich studentów na placu Tian’anmen w roku 1989, czy protesty meksykańskich studentów w Tlatecolo w roku 1968. Obydwa wydarzenia zostały krwawo stłumione przez wojsko, a ich uczestnicy byli w oficjalnej propagandzie przedstawiani jako sprawcy przemocy a nie ofiary.

Bardziej krytyczne spojrzenie „z zewnątrz” na definicję przemocy ukazuje również, że jest agnostyczna w stosunku do tego kto jest sprawcą przemocy. Przemocą jest atak obywatela na funkcjonariusza policji, ale tak samo przemocą jest atak funkcjonariusza policji na obywatela. Jest to o tyle istotne, że w powszechnym rozumieniu przemocy jej dorozumianym warunkiem koniecznym jest bezprawność działania. Jeżeli działanie było legalne to nie mogło być przemocą, nawet jeżeli spełniało wszystkie kryteria definicji. Taka skrajnie legalistyczna postawa ma daleko idące konsekwencje filozoficzne, bo zakłada, że obowiązujący porządek prawny jest moralny ponieważ jest legalny. To argument oparty na logice cyrkularnej – błędnym kole, w którym wnioski są jednocześnie przesłankami argumentu. Legalizm jest bez wątpienia bardzo wygodnym stanowiskiem, bo zwalnia nas z konieczności samodzielnego podejmowania często skomplikowanych decyzji moralnych. Czy to, co ktoś robi jest złe? Musi być, skoro jest to nielegalne.

Takie myślenie sprawia jednak, że stajemy się całkowicie ślepi na moralny wymiar działań struktur władzy, a, jak zauważa Alex Vitale w książce „The End of Policing”, policja pełni funkcję przede wszystkim polityczną – było tak od początków istnienia instytucji służb porządkowych. Istotną rolą policji było i wciąż jest tłumienie ruchów postrzeganych przez władzę jako sprzeczne z obowiązująca doktryną polityczną. Z tego względu anarchiści, komuniści, pacyfiści i innego rodzaju bardziej lewicowi aktywiści jawnie krytykujący politykę państwa od zawsze spotykają się z policyjną inwigilacją, prześladowaniami i zatrzymaniami.

Nie uważam, żeby był to argument za całkowitym rozwiązaniem policji jako instytucji, jak mogliby twierdzić niektórzy anarchiści. Powinno to jednak przynajmniej otworzyć nam oczy na środki, jakimi posługuje się policja. Musimy zadać sobie pytanie, czy są one proporcjonalne do zaistniałej sytuacji i czy nie są umotywowane wyłącznie politycznie. Używanie brutalnej siły wobec pokojowo protestujących i wyciąganie oskarżonych o uszkodzenie mienia aktywistów z domu w kajdankach i do tego bez butów z proporcjonalnością ma niewiele wspólnego.    

Na koniec został nam najbardziej ciernisty problem filozoficzny. Przedstawiona definicja przemocy nie przyjmuje zdecydowanego stanowiska co do wymiaru moralnego przemocy. Nie jest do końca jasne, czy przemoc wobec innej przemocy może być uzasadniona. Tutaj musimy zrobić stanowczy krok poza ustalone ramy definicyjne i posłużyć się pewną skrajną, ale dobrze obrazującą istotę problemu analogią. Faszyści twierdzą, że istnienie osób o innym kolorze skóry czy żydów jest dla nich zagrożeniem (to oczywisty absurd, ale pójdźmy z tym dalej tylko na moment) i chcą używać przemocy, żeby to zagrożenie zlikwidować. Osoby będące celem tych ataków mogą w odpowiedzi również używać przemocy.

I teraz pytanie: czy obydwie formy przemocy mają te same konsekwencje moralne? Nie, i nie ma to nawet związku z faktem, że faszyzm jest niebezpieczną ideologią. Wystarczy fakt, że faszyzm jest ideologią a osoby, które atakuje są rzeczywistymi osobami. Innymi słowy atakowani faszyści zawsze mogą zmienić swoje szkodliwe poglądy, żeby przestać być celem ataków, natomiast atakowane przez faszystów osoby takiego wyjścia nie mają. Nie mogą zmienić tego kim są. Dla klarowności chciałem też zauważyć, że niewypowiedzianą przesłanką mojego argumentu jest przyjęcie, że poszanowanie wszystkich ludzi, niezależnie od ich koloru skóry, pochodzenia, orientacji seksualnej czy płci jest dobre, ale nie jest to raczej szczególnie kontrowersyjna przesłanka.

Przenieśmy teraz tę samą logikę na obecną sytuację. Aktywiści LGBT+ wkładają tęczowe flagi na pomniki i niszczą furgonetki szerzące homofobiczny przekaz w walce o własne prawa i przeciw aktom przemocy, jakich osoby LGBT+ notorycznie doświadczają. Osoby LGBT+ nie mogą zmienić tego kim są i walczą z przekazem, który próbuje ich zmarginalizować, zdemonizować i ostatecznie wyeliminować, natomiast ideologia przyjęta przez państwo i tych, którzy bezpośrednio lub pośrednio ją wspierają może się zmienić. Nawet abstrahując od tego, czy ideologia katolicka jest szkodliwa, wyraźnie widać, co powinno w tej sytuacji ustąpić i czyje działania są bardziej moralnie usprawiedliwione.    

No dobrze, ale czy przemoc jest konieczna? Czy naprawdę nie dałoby się tego wszystkiego robić pokojowo? Po pierwsze są organizacje, które robią to pokojowo. Chociażby stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza robi świetną robotę w procesie kulturowego normalizowania związków par LGBT+. Niestety jak widać, pomimo ich działań, problem queerfobii nadal istnieje. Kiedyś w swoim myśleniu też skłaniałem się ku pacyfizmowi, ale smutna prawda jest taka, że to szczytna, ale utopijna postawa. Szczerze chciałbym, żeby tego typu głęboko zakorzenione konflikty społeczne dało się rozwiązywać bez uciekania do jakichkolwiek form przemocy czy społecznego nieposłuszeństwa, ale to po prostu nierealne. Zastały system społeczno-polityczny będzie bronić się wszystkimi środkami jakie ma i, jak pokazuje historia, granie wedle jego reguł nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Dlatego nie bardzo rozumiem konieczność działania aktywistów LGBT+ w ramach systemu prawnego, który otwarcie ich dyskryminuje. Wracamy znów do błędnego koła legalizmu.

Ten wpis chciałbym podsumować skromnym apelem do wszystkich ludzi z poza społeczności LGBT+: wspierajmy aktywistów, przychodźmy na demonstracje, mówmy o problemie i reagujmy na ataki na osoby LGBT+, czy to ze strony państwa czy innych ludzi. Róbmy to co możemy, żeby wykorzystać swój przywilej – to że nigdy nie musieliśmy się mierzyć z niesprawiedliwościami ze względu na naszą płeć czy orientację seksualną – do pomocy innym w walce o ich równe prawa i godne traktowanie.  Sprzeciwiajmy się nienawiści.    

Edit: drobne poprawki językowe i edytorskie

PS. Terminu ‘cis’ używa się do określania osób, które identyfikują się z płcią biologiczną przypisaną im w momencie urodzenia. Osoby cisseksualne to inaczej osoby nietransseksualne.

PS2. Można zawsze wpłacić jakąś kwotę na pomoc prawną dla aktywistów z kolektywu Stop Bzdurom i ich dalsze działania.

PS3. O tym samym problemie pisało wiele innych osób, w tym osób LGBT+, które robią to znacznie lepiej niż ja. Zachęcam Was do zapoznania się z ich relacjami i przemyśleniami na temat stawiania oporu nienawiści. Chociażby tutaj, tutaj lub tutaj.

Źródełko zdjęcia: Photo by daniel james on Unsplash